Wojciech Płeszka:Ostatnie wybory w Wenezueli pokazały, że PSUV (Zjednoczona Partia Socjalistyczna Weneuzeli – partia rządząca, związana z Hugo Chavezem – przyp. autora) nie ma już tak dużej przewagi w waszym parlamencie. Czy społeczeństwo wenezuelskie straciło zaufanie do Hugo Chaveza?

Jesús Miguel Cruz GuevaraOd dnia przejęcia sterów przez Hugo Chaveza minęło jedenaście lat. Przez ten czas jego pozycja rzeczywiście nieco osłabła i nie jest już tak silny jak w 1998 roku. W poprzednich wyborach opozycja właściwie nie uczestniczyła, zachowali jedyne rolę krytyków działań PSUV. Ostatnie wybory były inne. Opozycjoniści zwarli szyki i widać różnicę.Niemniej jednak, partii rządząca zachowała większość parlamentarną, więc zostali wybrani do sprawowania władzy. Obecnie musimy dokonać pewnej refleksji – opcja boliwariańska zachowała władzę, ale znaleźliśmy się w sytuacji niekomfortowej. To znaczy, że mamy powinność zaplanowania jak stanąć naprzeciw temu trudnemu położeniu. To naturalna sytuacja w polityce – raz jesteś na wozie, raz pod wozem. Dobrym przykładem jest Jose Luis Zapatero w Hiszpanii. Gdy zaczynał miał mocne poparcie społeczeństwa, lecz obecnie ludzie nie stoją za nim już tak tłumnie i duża część Hiszpanów chce jego odejścia.

W ostatnich miesiącach byliśmy świadkami napiętych stosunków pomiędzy Wenezuelą i Kolumbią. Strona kolumbijska oskarżyła wenezuelską o przyznawanie azylu działaczom FARC (Rewolucyjne Siły Zbrojne Kolumbii – lewicowa partyzantka kolumbijska – przyp. autora). Cały świat obserwował dwa kraje balansujące na krawędzi wojny. Dlaczego sytuacja zmieniła się tak dalece, że obecnie atmosfera zupełnie uległa uspokojeniu?

Było to efektem zmiany władzy w Kolumbii. Wiemy, że Alvaro Uribe (były prezydent Kolumbii – przyp. autora) był ultraprawicowy i nie było zbyt wielu płaszczyzn do porozumienia z nim. Nowy prezydent stara się bardziej skupiać na naszym handlu granicznym i pomału otwiera się na interesy z nami oraz. Zweryfikował, że nie wszystko między dwoma krajami przebiegało prawidłowo. Granica Kolumbii z Wenezuelą liczy 2400 km i jak w wielu innych krajach, na wielu innych granicach funkcjonuje nielegalny handel, który nie jest kontrolowany przez żadną ze stron. Drugą kwestią jest pytanie, czy Wenezuela finansuje operacje FARC na naszym terytorium. Wenezuela także jest ofiarą kolumbijskich problemów z bojówkami FARC i w całej rozciągłości musimy zaprzeczyć jakiemukolwiek finansowaniu ich działań.. Wielu z aktywistów tej paramilitarnej organizacji zostaje zatrzymanych na naszych granicach. Popieramy pewne idee FARC, ale nie finansujemy ich.

Co sądzi pan o możliwościach zastosowania elementów politycznego i ekonomicznego systemu Wenezueli w Polsce?

Nasza ideologia polityczna jest stosunkowo młoda i - nazwijmy to - niezmodyfikowana. Na całym świecie nie istnieje drugi podobny ruch socjalistyczny, wewnątrz którego funkcjonowałaby tak duża partycypacja społeczna. To bardzo wysoka forma demokracji. Gdy zbliżają się wybory pojawiają się pogłoski o tym, że prezydent Chavez na pewno znów je wygra. Ale wybierany jest w sposób demokratyczny – czego dowiodło referendum w sprawie możliwości sprawowania urzędu prezydenta przez nieograniczoną ilość kadencji – dodajmy referendum przegrane przez Hugo Chaveza. Człowiek na moim stanowisku nie ma prawa wpływać na wasze wewnętrzne problemy i nie może doradzać polskiemu rządowi w kwestii rozwiązań politycznych. Możemy jedynie dokonać refleksji nad tym, co wenezuelski system dla nas zrobił. System ten zaczął spłacać „społeczny dług”, który poprzednie rządy zaciągnęły u naszych obywateli nie mając zamiaru go oddawać. Organizacje międzynarodowe wielokrotnie przeprowadzały u nas badania i wskaźniki mówią jasno – bieda została znacząco zmniejszona, służba zdrowia mocno się poprawiła.. Jeśli inne państwa chcą wziąć z nas przykład – to dobrze. Ale nie jesteśmy władni aby dawać jakiekolwiek rady waszemu społeczeństwu czy rządowi.

Co się dzieje z organizacją ALBA (Boliwariańska Alternatywa dla Ameryki – przyp. autora)? Urosła w siłę od czasu jej utworzenia czy też idea unifikacji krajów sympatyzujących z boliwarianizmem nieco osłabła?

W Ameryce Łacińskiej istnieje kilka podobnych organizacji, których celem jest integracja Ameryki Południowej. Są też oligarchowie, którzy próbują tego rodzaju procesy integracyjne zatrzymać. Nasze działania zogniskowaliśmy na ekonomii, ale ALBA to instytucja, która ponad maksymalizację zysków stawia ekonomię społeczną. Oczywiście bez pochylenia się nad gospodarkami krajów zrzeszonych w organizacji mamy utrudnione pole manewru w kwestii konkurowania z innymi krajami czy innymi grupami skupiającymi wiele państw. Dla krajów ALBA mamy preferencyjne ceny benzyny i surowców strategicznych.We wszystkich państwach pracuje duża grupa kubańskich lekarzy, którzy jak wiadomo są świetnie wykwalifikowani. Mamy także porozumienia w kwestiach wolnego przepływu handlu, istnieją pewne przywileje – generalnie mogę stwierdzić, że ALBA funkcjonuje dobrze i daje wiele pozytywów naszym społeczeństwom.